Góry się kocha albo nie… Krzeptowscy Tatry kochali, co w swojej książce „Pięć Stawów. Dom bez adresu” próbuje pokazać nam Beata Sabała-Zielińska. Autorka to rodowita góralka, publicystka i dziennikarka i może dlatego tak dobrze rozumie Tatry i górali. Książka, opowiadająca historię schroniska w Dolinie Pięciu Stawów i rodziny Krzeptowskich, pełna jest wspomnień, anegdot oraz zdjęć tego miejsca i osób z nim związanych. Autorka wciela się w rolę narratorki, która porządkuje dziesiątki wypowiedzi oraz scala je chronologicznie i tematycznie w różne wątki.

Najciekawsze są chyba pierwsze rozdziały, z których dowiadujemy się o okolicznościach powstania schroniska oraz o rodzinie góralskiej, która odkryła swoje zamiłowanie do opieki nad turystami. A także o ich odpowiedzialności za kawałek Tatr, traktowany z dziada pradziada jak własny – to tu mieli swoją ziemię, wypasali owce, rodzili się, żyli i umierali.

Wszystko zaczęło się w latach 30-tych XX wieku od Marii Krzeptowskiej, która stworzyła schronisko w Dolinie Pięciu Stawów, zarówno w sensie jego budowy jak i wykreowania niepowtarzalnej atmosfery. Już jako dziecko uczyła się obsługi turystów obserwując pracę rodziców w zajeździe przy Wodogrzmotach Mickiewicza, gdzie w drodze do Morskiego Oka dziennie przejeżdżało nawet 70 powozów. Podróżni jedli tam szybkie śniadanie a na werandzie grała cygańska kapela. W końcu jednak zajazd zlikwidowano a rodzina Budzów zaczęła prowadzić schronisko w Starej Roztoce. Po wybudowaniu schroniska w Dolinie Pięciu Stawów, które zaprojektował Karol Stryjeński, po ślubie z Andrzejem Krzeptowskim, Maria z mężem zostali jego gospodarzami.

Książka jest zbiorem wypowiedzi osób związanych ze schroniskiem – członków rodziny Krzeptowskich, dawnych i obecnych pracowników, gości i przyjaciół. To one prowadzą nas przez lata 30-te, okres II wojny światowej, czasy komuny aż do dnia dzisiejszego – do czasów, gdy schroniskiem zarządzają wnuczki Marii – Marychna i Marta.

Wspomnienia dotyczą m.in. charyzmatycznych postaci Marii, Andrzeja seniora i ich synów Andrzeja i Józka, kurierskich szlaków tatrzańskich (II wojny światowej, czasów komunizmu i „wojny Jaruzelskiej”), miłości panienki z ziemiańskiego domu i górala oraz pięknej i niebezpiecznej przyrody. Ze schroniskiem związana jest też tajemnicza historia słynnego Raportu taterników, dotyczącego zbrodni w kopalni Wujek.

Nie brak jednak także opowieści o przyziemnych kwestiach transportu, zaopatrzenia, personelu, wynalazków i nowych inwestycji. Opowieści te zadziwić mogą zwłaszcza najmłodszych czytelników, którzy nie pamiętają czasów komuny i sposobów, w jaki trzeba było się zmagać z rzeczywistością.

Dziś nastały inne czasy. Turyści nie mogą już sobie beztrosko planować tatrzańskich wędrówek, noclegów na podłodze i scenariuszy, że jakoś to będzie i ktoś zawsze pomoże. Zmieniły się przepisy, wymagania, warunki, zmienili się wreszcie turyści i sposób, w jaki funkcjonuje schronisko. Może trochę szkoda ale przecież jakie czasy takie obyczaje, tacy charyzmatyczni bohaterowie i takie o nich legendy…

Katarzyna Michnikowska

Beata Sabała-Zielińska: Pięć Stawów. Dom bez adresu, Prószyński i S-ka, ISBN: 978-83-8295-234-6