Zaledwie kilka dni temu media obiegła informacja o tym, że w Krakowie zapadł wyrok odnośnie samowoli budowlanej. Sprawa była o tyle intrygująca, iż dotyczyła wybudowanego nad domem jednorodzinnym bloku mieszkalnego. Zgodnie z wyrokiem dobudowana część ma zostać rozebrana. Sytuacja ta spowodowała jednak dyskusje na temat tzw. patodeweloperki. Jak się okazuje, wspomniana sytuacja nie jest wyjątkiem. Łukasz Drozda, autor reportażu „Dziury w ziemi” w swojej książce przytacza wiele innych przykładów obrazujących, jak deweloperzy obchodzą niektóre z przepisów prawa budowlanego. Coraz częściej w serwisach ogłoszeniowych pojawiają się oferty zaledwie 15-metrowych kawalerek do wynajęcia. Zgodnie z obowiązującym w naszym kraju prawem, psy przekraczające 65 cm wzrostu powinny mieć do swojej dyspozycji kojec, którego minimalna powierzchnia właśnie tyle metrów wynosi. Pojawia się więc pytanie, czy na takiej powierzchni może funkcjonować człowiek?

Nie tylko w naszym kraju inwestorzy podejmują działania niekoniecznie zgodne z przepisami. Już we wstępie autor przytacza historię z Charkowa, gdzie w trakcie remontu 60-metrowego mieszkania dobudowano 1200 m supermarket. Do zdarzenia tego nie doszło dawno, bo miało ono miejsce zaledwie pod koniec 2021 roku.

Drozda, z wykształcenia urbanista, zwraca uwagę na czynniki, które spowodowały rozwój patologicznej deweloperki na rynku. By dostatecznie rozwinąć i pogłębić temat, zaprasza nas do podróży w czasie. Sporo miejsca w swojej pozycji poświęca ocenie polityki mieszkaniowej między innymi w czasach Polski Ludowej. Zwraca uwagę na to. że osiedla powstałe przed 1989 rokiem wciąż spełniają swoje funkcje, chociaż należy brać pod uwagę, że w większości nie zaspokajają one rzeczywistych potrzeb. Co więcej, chociaż w tamtym okresie powstawało naprawdę dużo budynków, przy ich budowie wykorzystywano materiały wątpliwej jakości.

Ciekawym elementem historii stworzonej przez autora są opisy projektów, głównie ze wspomnianego okresu, wraz z argumentacją, dlaczego dane osiedla miały wyglądać w konkretny sposób. Poruszając tę tematykę, musiała wręcz zostać wspomniana krakowska Nowa Huta. Swoje miejsce na kartach znalazły również późniejsze realizacje, jak np. powstałe w 1993 roku pierwsze w Polsce grodzone osiedla. Pomysłodawcą był Niemczycki, ten sam który w 1992 roku postawił budynek Curtis Plaza nazywany „pierwszym nowoczesnym biurowcem”.

Atutem tej pozycji jest szeroki zakres poruszanych zagadnień. Łukasz Drozda nie trzyma się wyłącznie jednej ścieżki, a stara się pokazać czytelnikowi mnogość perspektyw i ich wpływu na zachodzące, niekiedy niekorzystne zmiany. To spojrzenie zarówno urbanisty jak i „użytkownika” powstałych na przestrzeni lat budynków, zostało przeplecione licznymi, mocno osobistymi wstawkami. Jako osoba, która już wcześniej interesowała się tą tematyką, muszę zaznaczyć, że autor nie wyczerpał w pełni możliwości, jakie postawiło przed nim polskie budownictwo. Jednocześnie mam świadomość, że rozwinięcie każdego z zagadnień nie było możliwe na kartach jednej książki. „Dziury w ziemi” to fantastyczne wprowadzenie do tematu i nakreślenie stanu polskiej deweloperki. Na kartach książki ujętych zostało wiele ciekawostek, które rozbudzą czytelniczą wyobraźnię i skłonią do głębszego zainteresowania się poruszanymi zagadnieniami, a w przyszłości być może zaowocują także wprowadzeniem zmian w podejściu społeczeństwa.

Zrecenzowała Mariola Mazur, książkosztuka.pl


Łukasz Drozda: „Dziury w ziemi. Patodeweloperka w Polsce”, Wydawnictwo Czarne, ISBN: 978-83-8191-639-4