Rafał Hetman napisał książkę potrzebną. Dla następnych pokoleń ku przestrodze, ale przede wszystkim po to, żeby pędzący czas nie zatarł śladów zdarzeń, których sceną stało się miasteczko. Dla nas, współczesnych, by nie przyszło do głowy zapomnieć. Także dla tych, których nazwiska coraz bardziej zacierają się w kultywowanej przez lata [nie]pamięci.

Piekarz, nosiwoda, szewc. Zajmowali się głównie handlem i drobnym rzemiosłem. W sobotę, w szabas, chodzili do synagogi. Polscy mieszkańcy Izbicy trudnili się głównie rolnictwem. Kupowali najczęściej „u Żyda”, bo można się było targować, poza tym handel był w większości w ich rękach. Mieszkali obok siebie, dzieci chodziły razem do szkoły, przyjaźniły się. Nie kochali się, ale współistnieli. Choć przysłowiowy antysemityzm wyssany z mlekiem matki przewija się w książce od jej pierwszych kart.

Potem przyszła wojna i stało się to, co się stało. Okupanci wybrali miasteczko na getto tranzytowe. Do Izbicy zwożono Żydów z Niemiec, Austrii, Czech i Słowacji. Następnie wywożono ich do obozów zagłady w Bełżcu i Sobiborze. Na jesieni 1942 r. do Izbicy przesiedlono też polskich Żydów z okolic Krasnegostawu i Zamościa.

Ze starej Izbicy, opisywanej w książce, zostały już tylko podupadające fragmenty starych chałup, elementy zdobień, schody, powała, przedmioty codziennego użytku, wszystko przejęte przez nowych gospodarzy – Polaków. Przesiedleńców albo swoich. W miasteczku wciąż mieszkają ludzie, którzy pamiętają swoich żydowskich sąsiadów i tragedię, jaka ich w czasie II wojny światowej spotkała.

Kama Pawlicka

„Izbica, Izbica” Rafał Hetman Wydawnictwo Czarne


O książce


Wystarczyło zaledwie tysiąc czterdzieści dziewięć dni, by w podlubelskim żydowskim miasteczku po dawnych mieszkańcach pozostał tylko zryty przez poszukiwaczy złota cmentarz, zamieniona w szalet synagoga, splądrowane domy i dwadzieścioro troje ocalałych, z których żaden nie chciał tu zostać. Dziś o wojennych losach miasteczka przypomina jeszcze mniej: szkolna gablotka, dwie drewniane kuczki, zaniedbany kirkut i skrawki wyszeptanych opowieści. Bo jak mówić na głos o tych, który odeszli na naszych oczach i często za naszym przyzwoleniem?

Rafał Hetman wydobywa z niepamięci postaci i losy, o których uparcie milczały kolejne pokolenia, i opisuje współczesną Izbicę, odbijając ją w lustrze wojennej historii. Właścicielka piekarni i katolicki ksiądz żydowskiego pochodzenia, chłopak, który do końca życia chodził z kulą w szczęce, przepełniony pragnieniem zemsty aptekarz, anonimowi sąsiedzi i świadkowie. Rafał Hetman z rozmów, świadectw i dokumentów układa mozaikę żydowsko-polskiej przeszłości, której cień pada daleko poza wojenne lata. Sprawia przy tym, że losy małej, sennej Izbicy stają  się uniwersalną opowieścią o polskiej  historii. Pisze również o pułapkach ludzkiej pamięci i konsekwencjach milczenia, bo to właśnie przemilczane historie mówią o nas najwięcej.

Powyższy opis pochodzi od wydawcy.